Stawka tegorocznego Grand Prix Challenge wcale nie była najmocniejsza.Oczywiście, wszyscy zawodnicy przeszli sieć eliminacji i w Vetlandzie startowali ci najlepsi. Jak dla mnie, samo Grand Prix jest trudniejsze. Jednak co zrobić - było, minęło, taki jest żużel. Od początku nie byłem wystarczająco szybki, ani na starcie, ani na trasie, a później każda zmiana, którą robiłem, była w złym kierunku. Stąd się wzięło te sześć punktów. Cieszymy się, że wygraliśmy tak wysoko z Grudziądzem, bo najprawdopodobniej ten wynik da nam awans. Musiałby stać się chyba kataklizm, żebyśmy nie obronili bonusa w Grudziądzu. Jest fajnie, mamy teraz komfort i nie musimy się spinać w pozostałych meczach. Zobaczymy jak to wszystko się ułoży, ale już teraz trzeba powoli myśleć o planie na przyszły sezon. Szykujemy się! Przede mną jeszcze mecze w lidze szwedzkiej, czeskiej, kilka innych imprez, mam jeszcze dużo jazdy, a na świętowanie przyjdzie jeszcze czas!